ARTYKUŁY

16 lutego 2019
    Dziś - 15 lutego obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wyszehradzki! Dokładnie 28 lat temu przedstawiciele trzech państw: Lech Wałęsa (Polska), Václav Havel (Czechosłowacja) i József Antall (Węgry) spotkali się na zamku wyszehradzkim na Węgrzech i powołali do życia ówczesny tzw. Trójkąt Wyszehradzki.
15 lutego 2019
Zapraszamy do wzięcia udziału w rekrutacji na członka stowarzyszenia Visegrad coetus.
14 lutego 2019
    Sąsiadów się nie wybiera. Są darem od losu. Zwłaszcza, gdy mówimy o sąsiedztwie w wymiarze państwowym. Jednak, by móc zakrzyknąć jak Agnieszka Osiecka, że dobrze mieć sąsiada, trzeba się napracować. Trzeba wyjść z siebie i do siebie nawzajem pójść. Drogą ku temu jest, moim zdaniem, literatura.  Dokładniej zwykłe czytanie książek. Nie znam lepszej metody na poznanie drugiego człowieka, jego kultury i świata wartości. I tu zaczynają się schody… Patrząc na polskie statystyki czytelnicze śmiem twierdzić, że większość z nas nawet nie do końca zna swoja własną kulturę . Biblioteka Narodowa zbadała bowiem, że 62 proc. Polaków powyżej 15. roku życia nie przeczytało w 2017 r. choćby jednej książki. Dla porównania w Czechach , grupa nieczytających liczy całe 17 procent. Muszę przyznać, że żal ściska serce oraz inne ,że się tak wyrażę, członki. Ten niemiły stan ściśnięcia został utrwalony, gdy przeczytałam w artykule Mariusza Szczygła, że w języku czeskim istnieje nawet specjalne słowo na określenie osoby kochającej książki. I jak my, Polacy, wyglądamy z naszym pozbawionym emocji „bibliofilem” lub  złośliwym „molem książkowym”?    Blado, że posłużę się eufemizmem, gdyż damie nie wypada używać wulgaryzmów . A wulgaryzmy aż cisną się na usta, gdy się czyta, że Słowacy wydali na książki 2,1 procent swoich dochodów i w tej kwestii są liderem  krajów UE. Nie pociesza mnie fakt, że u naszych bratanków- Węgrów -czytelnictwo spada w tempie piorunującym. Wzorem Onufrego Zagłoby postanowiłam jednak poczekać, aż cholera mnie minie. (wzór to nie byle jaki, bo jak twierdzą uczeni, Sienkiewicz jest najlepiej sprzedającym się w Polsce
18 stycznia 2019
Przygotowały: Radmila Roszkowska i Miloslava Ożdżeńska                                                                                                            1. Zamek trenczyński. W lewym górnym rogu herb rodowy Barbary Zápolya    Przełom XV i XVI w.n.e. w Europie Środkowo-Wschodniej jest m.in. symbolem zawartego sojuszu przez polską dynastię Jagiellonów z Węgrami, jak również toczonych walk z Imperium Osmańskim, które zaczęło docierać do południowych terytoriów dzisiejszej Słowacji. Losy Polski i Węgier przeplatały się ze sobą już od wielu lat, jednak to Barbara Zápolya, córka Jadwigi Cieszyńskiej oraz ówczesnego palatyna i magnata węgierskiego Stefana Zápolya zapisała się na kartach polskiej historii, jako niezwykle skromna, pobożna i wrażliwa królowa Polski. Jej małżeństwo z wielkim księciem litewskim i królem Polski Zygmuntem I Starym (1467-1548) miało umocnić sojusz polsko-węgierski przeciwko Habsburgom. Historia ich „miłości” rozpoczęła się na trenczyńskim zamku, który był często odwiedzany przez króla Polski. W wieku 44 lat Zygmunt I Stary poprosił o zgodę na małżeństwo króla Węgier Władysława (prywatnie byli braćmi), którą stosunkowo szybko uzyskał a oficjalne zaręczyny odbyły się 2 grudnia 1511 r. również w Trenčnie. Miesiąc później w Krakowie odbył się ślub i koronacja Barbary, jednak małżeństwo trwało zaledwie trzy lata i zakończyło się wraz ze śmiercią królowej, 2 października 1515 r. wynikłej najprawdopodobniej w skutek komplikacji poporodowych.     Losy trenczyńskiego zamku i Stefana Zápolya połączyły również inną parę zakochanych, o których mówi legenda o studni miłości. Panowała wówczas era tureckiej dominacji (XV w. -XVII w.) trwająca prawie 150 lat i przyniosła mieszkańcom ówczesnego Królestwa Węgier wiele nieszczęść i problemów. W tym czasie terytorium południowo-zachodniej Słowacji było areną większych bądź mniejszych operacji wojskowych czy strajków.                                                                                                     2.
09 stycznia 2019
Przygotowały:  Radmila Roszkowska i Miloslava Ożdżeńska                                                                                                                     Elżbieta Batory     Od śmierci Elżbiety Batory minęło kilka stuleci, jednak wciąż jej historia wzbudza sensacje i kontrowersje. Powstało wiele wersji i legend o jej okrutnych czynach. Jedne z nich mówią, iż arystokratka padła ofiarą spisku zaaranżowanego przez palatyna Jerzego VII Thurzo, który miał na celu pozbawienie E. Batory silnej pozycji i przejęcia jej majątku. W ostatnich latach, węgierscy historycy próbują również udowodnić, że hrabina nigdy nie torturowała, ale leczyła ciężko chore osoby. Jednak żaden z naocznych świadków nie wspomniał o praktykach leczenia a jedynie była mowa o opresji i męczeństwu. Zatem, gdzie leży prawda historyczna dotycząca Elżbiety Batory? Historycy powinni dalej pochylać się nad tym tematem i zgłębiać tajemnice niezwykle ciekawego i skomplikowanego rodu. Na obecną chwilę mówmy, więc o "legendzie o krwawej hrabinie".      Elżbieta Batory urodzona w 1560 r. była siostrzenicą króla Polski i księcia Siedmiogrodu - Stefana Batorego. Jej ojciec, Jerzy Batory był pastorem, zaś matka Anna Batory, blisko spokrewniona ze swoim mężem Jerzym, była siostrą króla Stefana Batorego, która również tak, jak jej córka zajmowała się magią i czarodziejstwem.  W wieku zaledwie 17 lat, 8 maja 1575 r. we Vranovie hrabina wyszła za mąż za głównego kapitana wojsk węgierskich Franciszka Nádasdypochodzącego z rodów magnackich. Małżonkowie weszli w posiadanie wielu ziem i majątków, m.in.: zamków we Vranowie i Devinie oraz pałaców w Bratysławie i we Wiedniu.     Lata, w których żyli były zawładnięte niepokojem, spustoszeniem i pożarami oraz trwającej wojny piętnastoletniej (1590-1605) przeciwko Turkom. Spalone wioski, sieroty i łzy były obrazem okresu, w
09 stycznia 2019
  Dziś z Visegrad coetus udamy się w kulinarne zakątki węgierskich smaków. Poznajmy tradycyjny węgierski lángos!   Langosze są węgierskimi smażonymi plackami z ciasta drożdżowego, często podawanymi z syropem czosnkowym lub masłem czosnkowym, kwaśną śmietaną i startym serem żółtym.   Słowo langosz pochodzi od węgierskiego słowa láng - oznaczającego płomień. Zgodnie z oryginalną recepturą, placki musiały być pieczone bezpośrednio nad ogniem (płomieniem). Niegdyś głównym składnikiem langoszy było ciasto chlebowe. Stąd langosze podawano na śniadanie w dni, kiedy gospodarze przygotowywali również chleby.
06 stycznia 2019
   Jest nam niezmiernie miło poinformować, że zwyciężczynią licytacji na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy została Pani Małgorzata Michalska - polonistka, pedagog, której artykuł zostanie opublikowany już wkrótce... Serdecznie gratulujemy i dziękujemy wszystkim uczestnikom aukcji!    W obliczu tragedii, która miała miejsce w Gdańsku podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy tym bardziej wszyscy powinniśmy darzyć się szacunkiem, dobrą energią i wsparciem. Stowarzyszenie Visegrad coetus jest otwarte na wymianę poglądów, różnic kulturowych i historycznych a nadrzędnym celem jest wzmacnianie więzi sąsiedzkich między obywatelami państw Grupy Wyszehradzkiej. Stwórzmy nasz “mały” pozytywny Świat.  Jeszcze raz gratulujemy, Zarząd Stowarzyszenia Visegrad coetus ***

Odwiedź Visegrad coetus Association również na